Zgodnie z decyzją władz Izraela, Wizz Air będzie mógł uruchomić bazę operacyjną w telawiwskim porcie lotniczym Ben Guriona. Oznacza to możliwość stałego bazowania samolotów, załóg oraz rozwijania siatki połączeń w oparciu o ruch wychodzący. Działanie rozwojowe Węgrów wzburza władze El Al-u. Izraelski flagowiec uważa, że baza niskokosztowca to „ryzyko poważnych szkód dla izraelskich linii lotniczych w szczególności oraz dla Państwa Izrael w ogóle”.
O tym, że
Tel Awiw ma stać się bazą operacyjną niskokosztowego operatora mówi się już długo, lecz dotychczas projekt był jedynie polityczno-publicystycznym wytworem. Baza na lotnisku Ben Guriona to wyraźny sygnał wzmocnienia konkurencji cenowej na izraelskim rynku lotniczym, który obecnie jest zdominowany przez flagowe linie lotnicze – El Al. Israel Airlines. Węgierski przewoźnik od lat konsekwentnie rozwija ofertę w Europie Środkowo-Wschodniej, a Izrael pozostaje dla niego atrakcyjnym rynkiem zarówno w segmencie turystycznym, jak i w ruchu etnicznym.
Stała obecność zbazowanych airbusów o wąskim kadłubie oznacza większą elastyczność operacyjną, możliwość uruchamiania porannych i wieczornych rotacji oraz skrócenie czasu reakcji na zmiany popytu. Dla pasażerów może to przełożyć się na większą dostępność tanich biletów i szerszą siatkę kierunków. Według zapowiedzi przewoźnika pierwsze samoloty – airbusy A321neo – mają zostać zbazowane jeszcze w 2026 roku – najprawdopodobniej na wiosnę, czyli okres, kiedy zaczyna bieg sezon letni w lotnictwie, choć izraelscy urzędnicy wątpią, czy uda się tego dokonać do kwietnia. Nie osiągnięto jeszcze porozumienia co do liczby samolotów, które mogłyby
nocować w Tel Awiwie, ani co do ewentualnej bazy zapasowej w południowym Izraelu, na lotnisku Ejlat-Ramon.
Wizz Air zamierza łączyć Tel Awiw z 50 miastami w Europie, czyli zwiększyć obecną sieć połączeń o 29 destynacji w perspektywie trzech-czterech lat. Węgrzy chcą wykonywać loty m.in. na podstawie „siódmej wolności lotniczej”, czyli łączyć Izrael z państwami spoza Unii Europejskiej – np. Albanią, Bośnią i Hercegowiną, Macedonią Północną, Mołdawią i Serbią, gdzie przewoźnik mocno się rozwija.
Tel Awiw, gdzie Wizz Air jest obecnie dominatorem rynku lotów budżetowych (
Ryanair wycofał się z obsługi Izraela), ma stać się – jak wcześniej wskazywano – „domem” dla 10 airbusów A321, dzięki czemu wytworzone zostanie konkurencyjne środowisko handlowe, którego efektem będzie obniżka wygórowanych cen biletów lotniczych, które oferuje obecnie rynkowy lider-flagowy przewoźnik lotniczy Państwa Izrael – El Al Israel Airlines, który zamierza odwołać się od decyzji rządowych do Sądu Najwyższego. Założenie bazy przez Wizz Aira – zdaniem El Al-u – ma wiązać się z „ryzykiem poważnych szkód dla izraelskich linii lotniczych w szczególności oraz dla Państwa Izrael w ogóle”.
Jedną z najbardziej praktycznych korzyści bazy w Tel Awiwie dla izraelskich turystów będzie poprawa rozkładu lotów. Obecnie wiele połączeń „tanich” linii lotniczych rodem z Węgier odbywa się w nietypowych godzinach ze względu na przynależność samolotów do europejskich baz, co często skutkuje przylotami późnym wieczorem lub bardzo wczesnymi odlotami. Dzięki utworzeniu lokalnej bazy, Wizz Air ma uzyskać dostęp do preferowanych slotów, podobnych do tych, z których korzystają przewoźnicy izraelscy. Ta zmiana operacyjna umożliwi poranne wyloty z Tel Awiwu i powroty z Europy tego samego dnia, co znacznie usprawni podróżowanie i potencjalnie zmniejszy potrzebę dodatkowych noclegów w hotelach, aby dostosować się do godzin lotów.